Serge Lutens – Iris Silver Mist

Na pierwszy ogień pójdzie recenzja mojej traumy zapachowej… Od razu mówię że zapach pamiętam jak przez mgłę…Ale smrodu moim zdaniem nie idzie wymazać z pamięci na zawsze….

Na jednym z forum o perfumach był założony wątek wspólnych zakupów Lutków, a ja wtedy żółtodziób pragnący poczuć, zachłysnąć się, poznać niszę (wtedy tylko Serż był mi w głowie), zapisałem się na kilkanaście ml z flakonem, jakże mi się wtedy wydawało pięknego zapachu z domieszką kłącza irysa, którego poznałem podczas testowania Dior Homme Intense.

Były trochę opóźnienia w dostawie Lutka ale mniejsza z tym;) Pamiętam że paczka przyszła do pracy. A ja z podnieceniem(tak,tak,tak perfumoholicy) znają to uczucie doskonale 😉 rozrywałem opakowanie i folie, aby jak najszybciej się delektować zapachem czystości, jak mi się wtedy wydawało…Chciałem jak najszybciej poznać ten zapach.

Pamiętam doskonale pierwszy psik na rękę, i wyraz skrzywienia na twarzy. To nie był zapach czystości, moje wyobrażenia legły bezczelnie w gruzach. Zamiast tego w głowie zaczęła mi krążyć myśl, jak można stworzyć tak potwornego smroda…? Sam nie jestem do tej pory pewny czy ktoś to kupuje?

Jedyne skojarzenia z tym zapachem, zaczęły mi krążyć wokół starej piwnicy usytuowanej,  gdzieś na wsi  gdzie są przechowywane warzywa w bardzo niskich temperaturach w pomieszczeniu  z grzybem na ścianie +dużą  wilgotnością powietrza…

Pierwsze skojarzenia to uderzający,  zapach zgniłej zbutwiałej marchwi leżącej w ziemi gdzie nikt tej marchwi, nie otrzepał z tej ziemi,  dodatkowo pewnie jest ona namoczona wodą, żeby wzmocnić ten efekt pozbawiania ludzi posiłków. Zapach jest na tyle chamski i wżerający się w skórę, i trudny do wyszorowania i zapsikania innymi perfumami (mam na myśli np:YSL Opium) lub inne zapachy tego pokroju.

Że strach go gdzieś spotkać, choć moim zdaniem szansa spotkania go na ulicy, czy w sklepie albo w innym miejscu wynosi jak 1/1000 ,  więc tutaj możemy czuć się bezpiecznie.

Początek jest na prawdę zgniły i słodki, śmiem się pokusić stwierdzeniem że sprawka tego efektu to goździk?

Ale tutaj ręki nie dam sobie uciąć, takie mam jedynie mgliste skojarzenia.I w sumie nie chcę powtarzać testów.

Próbowałem poskromić smroda wielokrotnie, ale bez skutecznie. Zapach pomimo upływu czasu nie wnosi nic ciekawego, jedynie ta zgnilizna ucicha by dać zagrać skrzypce goździkowi, i gdzieś w oddali słychać jak gra kadzidło,  zmieszane z cedrem i po chwili znów uderza w nozdrza,  zgnilizna i tak w kółko.

Irys perfidnie się wybija non-stop, nie dając oddechu innym nutom.

Jakoś mało wyczuwałem galbanum, gdzie jak wiadomo jest to składnik dość wyróżniający się w perfumach, czy choćby zwierzęce piżmo które, również jest bardzo charakterystyczne w zapachach. Pamiętam że nawet na jeden zlot perfumeryjny do Katowic powiozłem smrodka (przepraszam z góry osoby, które go kochają) by uszczęśliwić moją ukochaną Koszmarną Siostrę i  prosić Ją o recenzję.

Jedną koleżankę potraktowałem psikiem w celu testowym, niestety efekt był taki, że ciężko się było do niej zbliżyć ( z tego miejsca bardzo Cię przepraszam;-* {Madzik mea culpa!} )

Tak się nawet zastanawiałem co można z nim zrobić.
Pocieszenie miałem jedynie  z butli dzwońcowej, która wygląda tak.Iris

Ku wielkiej radości udało mi sprzedać, za jakieś śmieszne pieniądze na jednym z forum.

Mam nadzieję że osobie się spodobał i się dobrze nosi.

Podsumowując myślę że ISM byłby ciekawym zapachem, gdyby nie ta dominacja irysa nad całą kompozycją. Radzę przed zakupem zdobyć próbkę i porządnie potestować i dopiero później kupić, niż kupić w ciemno i żałować decyzji.

Pal sześć jak to jest  tylko kilka-kilkanaście ml, gorzej jeśli kupimy 75ml smrodu za cenę €130.00.

Zapach został stworzony w roku 1994 nie wiem jaka wtedy była moda na zapachy i czym się kierował Maurice Roucel twórca np: DKNY Be Delicious.To pytanie pozostanie pewnie bez odpowiedzi 😉

Zapach jest unisexem mogą go nosić kobiety i mężczyźni.

Nuty zapachowe:
Nuty zapachowe: kłącze irysa, galbanum, cedr, sandałowiec, goździk, wetiwer, piżmo, benzoin, kadzidło, chińska żywica balsamiczna, biała ambra.

Zdjęcie pochodzi z mojej prywatnej kolekcji.

Przepraszam z góry za mój chaotyczny styl pisania 🙂

Reklamy

Informacje o teza20

Moja przygoda z zapachami zaczęła się już dawnoooo temu :) Od małego wszystko musiałem powąchać itp...Natomiast od 2007r wsiąknąłem w środowisko forum wizażu o perfumach i tak się zaczęła jazda z perfumami.I która trwa do dziś...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Serge Lutens i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Serge Lutens – Iris Silver Mist

  1. Pola pisze:

    Zapach jest kierowany niechybnie do wielbicieli piwniczki i nadgniłej marchwi. Swoja drogą chętnie bym go przetestowała przy okazji 😛 ale z oczywistych względów o ową próbke zabijać się nie będę.

  2. pirath pisze:

    dajesz Teziak 🙂 chcemy więcej! 🙂

  3. Sabbath pisze:

    Koszmarna siostra prośbę spełniła i pojechała po tym cudzie nie gorzej, niż Ty., Braciszku. U mnie nie było piwniczki – był kompostownik i widły. 🙂

    • teza20 pisze:

      Tak pamiętam doskonale prośbę o recenzje smroda 😛 Gdyby nie ten irys w takich ilościach to może kompozycja by była udana 😉 Takie mam wrażenie… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s